|
...Jeśli zwątpisz choć jeden raz. To choćbyś z pistoletem zaszedł mi drogę. Powrotów nie będzie. ... HEY
Blog > Komentarze do wpisu
Historia pewnej podróży - stacja "Wypieki"
Zdobywam kolejne poziomy wtajemniczenia jeśli chodzi o kuchnię, a dokładnie o piekarnik, który jest przecudowny. Wcześniej to co było jako całość w kuchence gazowej, która pozostała po poprzedniej właścicielce, ciężko było nazwać piekarnikiem. Bo jak ustawić właściwą temperaturę jeśli pokrętło od niej ma jedynie cyferki od 1-8. A śmiem twierdzić, że instrukcja dołączona kieeedyś tam już dawno przeszła etap rozkładu. Piekarnik obecny jest śliczny, nowy, lekko chodzą prowadnice, temperaturę można bardzo precyzyjnie ustawić i zdecydowanie chce współpracować z właścicielką. A właścicielka szaleje - po bułeczkach drożdżowych z konfiturą malinową, wczoraj poczyniła drożdżowe bułeczki maślane z kruszonką.
W weekendowej kolejce czeka pierwszy w życiu chleb pszenno - żytni (na razie na drożdżach, ale wierzę że przyjdzie też czas na zakwas) oraz w niedziele drożdżówki z malinami. Luuubię to. :) Nawet nie wiedziałam, że radość z tego że ciasto podwoiło objętość, albo zaczyn ruszył może być tak duża. A jaki smak! Zapach w domu! I wbrew pozorom nie zajmuje to tak dużo czasu i zdecydowanie mniej finansów pochłania niż sklepowe bułki. Z dzieciowych klimatów - lekki niedobór żelaza, niegroźna (ale jednak) bakteria w układzie moczowym tępiona antybiotykami. W przyszły piątek USG. Dziewczyna? Chłopak?:)
piątek, 20 stycznia 2012, od_jutra_ideal
|
"Obstawiam" chłopca :)