Akcja: Nie kradnij zdjęć!
...Jeśli zwątpisz choć jeden raz. To choćbyś z pistoletem zaszedł mi drogę. Powrotów nie będzie. ... HEY
RSS
czwartek, 23 lutego 2012
Historia pewnej podróży - stacja "Zwolnienie"

Dobrze jest być na zwolnieniu. Dobrze jest mieć czas na wszystko. Na to żeby wstać i zrobić spokojnie śniadanie dla Kolegi Małżonka i wyszykować jedzeniowo do pracy. Mieć czas na posprzątanie, na upieczenie chleba, na czytanie książki. Całkowicie inaczej jest iść na lekcje angielskiego, gdy nie siedziało się 8h przy biurku w pracy. Odpoczywam. Na razie mam zwolnienie do 9 marca. Mam nadzieję, że nie będzie problemu z jego przedłużeniem. Szczególnie, że nie chodzi tylko o odpoczynek i bycie w domu. Mam niesamowite bóle kręgosłupa, a brzuch jest zdecydowanie coraz większy i a ja męczę się zdecydowanie szybciej.
Robaczek robi się coraz aktywniejszy. Oczywiście jego aktywność jest zawsze największa wtedy, gdy ja idę spać :)

Kilka dni temu byłam na basenie... ehhh masakra jakie spustoszenie przyniosła ta kilkumiesięczna przerwa w lekcjach. Brak ćwiczeń, brak postępów. Pomijam fakt, że oddech mam milion razy płytszy niż wcześniej. No ale plan jest powrotu na zajęcia koło września, października. Teraz to już nie ma sensu chodzenie na lekcje, a poza tym za bardzo niedługi czas kostium powie zdecydowane "nie" kiedy będę próbować upchnąć w nim siebie i Robaka. Wniosek po ostatnim pobycie w basenie - pływanie we dwoje jest zdecydowanie trudniejsze, szczególnie gdy jedyne co Robak wyczynia to ciągnie matkę w dół ;)


13:15, od_jutra_ideal
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 lutego 2012
Historia pewnej podróży - stacja "Było - Nie ma"

Plany na dzisiejszy wpis były całkiem inne i bardzo szczytne. Miałam Was prosić o pomoc w wypełnieniu ankiety do magisterki. I już siadałam do organizacji tego, gdy okazało się, że na dysku nie mam zapisanej poprawionej i zatwierdzonej przez promotor wersji ankiety. Później nerwowe przeszukiwanie podręcznych pamięci... Nie ma! Nigdzie nie ma! A jestem pewna, że na jednej z nich było...Jedyna kopia. Nigdzie nie zapisana. Nie wydrukowana.
Po jakimś czasie okazało się, że Kolega Małżonek skasował pliki z jednej z pamięci. Właśnie TEJ!. A do tego napisał kolejne więc szanse na odzyskanie praktycznie zerowe...

aaaaaaa całe popołudnie gotowałam się ze złości. Rozumiem, że gdyby był "ogrodnikiem" to nie bardzo zastanawiałby się przed usunięciem jakiś plików czy czyszczeniem pamięci. Ale on?! Przecież sama praca wymusza na nim zachowywanie wszystkiego "na wszelki wypadek"...

Teraz już mi trochę przeszło. Przyszedł z kwiatami i podkulonym ogonem... Odnalazł się w sytuacji, co niestety nie rozwiązuje problemu braku ankiety :(


23:52, od_jutra_ideal
Link Komentarze (2) »
niedziela, 19 lutego 2012
Historia pewnej podróży - stacja "Dyscyplina"

Wyniki biopsji nie dają powodów do niepokoju. Zmiany niegroźne, nie mające cech złośliwości. I dzięki Ci Panie. Choć przez chwile, gdy otwierałam kopertę z wynikami świat się zatrzymał. Oczywiście wyniki napisane po "medycznemu". Trzeba było szybko do netu i tłumaczyć z ich na nasze.

Ostatnio żyję dość aktywnie wraz z Robakiem. I czas chyba zwolnić. W czwartek bardzo rano wróciłam z tygodniowego pobytu w UK. Odwiedziny koleżanki, której świat się zawalił... Temat na długi i niestety mało optymistyczny wpis - ale to innym razem. Wieczorem w ten sam dzień oto oficjalnie zostało rozpoczęte kształtowanie gustu muzycznego Robaka - czyli koncert Stinga :) Czas złapać oddech. Zająć się ważnymi sprawami. A brzuch rośnie. Chłopak rozrabia kopiąc czasami bardzo. 

Wkręciłam się w pieczenie. Nowy piekarnik i niewielkie sukcesy skutecznie motywują do pieczenia. Nawet pokusiłam się o upieczenie pierwszego domowego chleba. I czuję cholerną dumę z tego powodu!

Trzeba wprowadzić trochę dyscypliny w życie. I dobrze spożytkować fakt bycia na zwolnieniu lekarskim. 

Nuta chodząca po głowie po ostatnim koncercie Stinga.


00:49, od_jutra_ideal
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 06 lutego 2012
Historia pewnej podróży - stacja "Dmuchanie na zimne"

Rok temu robiłam sobie profilaktyczne badanie piersi. Okazało się, że jest jakaś "niegroźnie wyglądająca zmiana". Zgodnie z zaleceniem po roku badanie powtórzyłam. Okazało się, że zmiana powiększyła rozmiar dwa razy. I choć lekarz uspokaja i mówi, że wygląda to na bardzo częstą zmianę u kobiet w okolicach 30-stego roku życia, to jednak jakoś jestem niespokojna. W ramach dmuchania na zimne dostałam skierowanie na biopsję. Jutro jestem umówiona. I tak jakoś pełna strachu. Mimo zapewnień, że to "dmuchanie na zimne". Sam ten wyraz budzi we mnie lęk i zła skojarzenia. 


Tagi: biopsja
23:07, od_jutra_ideal
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 30 stycznia 2012
Historia pewnej podróży - stacja "Zwolnienie"

Mocno zmierzam ku zwolnieniu lekarskiemu. Jestem już zmęczona, a wstawanie o 6 rano przy -17 stopniach i podróż dwoma autobusami to nie lada wyzwanie dla mnie. A po 8h pracy nogi mam jak serdelki. Wiem, że powinnam wstawać i robić sobie przerwy, ale ciężko nazwać przerwami wyjście do łazienki czy do dystrybutora z wodą.

A poza tym... praca magisterska. MUSZĘ... wiem że MUSZĘ! 

Od środy zostaje sama na 10 dni. Kolega małżonek - za moją zgodą ;) - łapie ostatnie promienie wolności i leci wspinać się do Włoch. Niech ma! Zostaje ze mną nasz dobry znajomy, który ma mi pomagać i dbać o mnie a poza tym na weekend przyjeżdża 3 bratanków z rodzicami więc nie będę się nudzić. 

Pytanie do kobiet - niekoniecznie matek - skórę, szczególnie na nogach, mam suchą jak cholera. Możecie polecić jakiś dobry krem/balsam. Dziś dowiedziałam się, że oliwka dla dzieci to wcale nie jest dobry pomysł. A mnie po prostu czasami aż boli skóra z wysuszenia. 


piątek, 27 stycznia 2012
Historia pewnej podróży - stacja "USG połówkowe"

"Mamo, Tato będzie OK"

 

Zdrowy. Już bardzo ruchliwy. Prawidłowo rozwinięty. Syn. 

Dzień pełen przeróżnych, bardzo pozytywnych emocji. Tysiące myśli w głowie, gdy lekarz bada a człowiek czeka na te wyrazy "główka PRAWIDŁOWA. Serce PRAWIDŁOWE...." Podczas każdej wizyty dla mnie to jak słowo "klucz". 


Tagi: USG 4D
21:43, od_jutra_ideal
Link Komentarze (6) »
wtorek, 24 stycznia 2012
Historia pewnej podróży - stacja "Praca"

Jestem jakaś szurnięta. Za 4 miesiące zostanę matką, a ja dziś mam doła bo czuję się niedoceniona przez życie jeśli chodzi o moje życie zawodowe. Smutno mi jakoś. 


19:15, od_jutra_ideal
Link Komentarze (7) »
piątek, 20 stycznia 2012
Historia pewnej podróży - stacja "Wypieki"

Zdobywam kolejne poziomy wtajemniczenia jeśli chodzi o kuchnię, a dokładnie o piekarnik, który jest przecudowny. Wcześniej to co było jako całość w kuchence gazowej, która pozostała po poprzedniej właścicielce, ciężko było nazwać piekarnikiem. Bo jak ustawić właściwą temperaturę jeśli pokrętło od niej ma jedynie cyferki od 1-8. A śmiem twierdzić, że instrukcja dołączona kieeedyś tam już dawno przeszła etap rozkładu. Piekarnik obecny jest śliczny, nowy, lekko chodzą prowadnice, temperaturę można bardzo precyzyjnie ustawić i zdecydowanie chce współpracować z właścicielką. 

A właścicielka szaleje - po bułeczkach drożdżowych z konfiturą malinową, wczoraj poczyniła drożdżowe bułeczki maślane z kruszonką. 
o takie:)

 

W weekendowej kolejce czeka pierwszy w życiu chleb pszenno - żytni (na razie na drożdżach, ale wierzę że przyjdzie też czas na zakwas) oraz w niedziele drożdżówki z malinami. Luuubię to. :) Nawet nie wiedziałam, że radość z tego że ciasto podwoiło objętość, albo zaczyn ruszył może być tak duża. A jaki smak! Zapach w domu! I wbrew pozorom nie zajmuje to tak dużo czasu i zdecydowanie mniej finansów pochłania niż sklepowe bułki. 

Z dzieciowych klimatów - lekki niedobór żelaza, niegroźna (ale jednak) bakteria w układzie moczowym tępiona antybiotykami. W przyszły piątek USG. Dziewczyna? Chłopak?:)


22:34, od_jutra_ideal
Link Komentarze (1) »
piątek, 13 stycznia 2012
Historia pewnej podróży - stacja "Morze"

To może na początek morze, czyli niespodzianka Kolegi Małżonka. Kazał się w niedziele spakować i w drogę. Przez ponad 1,5 tygodnia nie chciał powiedzieć gdzie jedziemy. A pojechaliśmy na 4 dni do Sopotu...

20:10, od_jutra_ideal
Link Komentarze (2) »
czwartek, 12 stycznia 2012
Historia pewnej podróży - stacja "Cellulit"

ehhhh będąc dziś w przymierzalni zobaczyłam w lustrze swoje nogi... uda... pośladki... porażka.. nigdy nie miałam jakiś super exstra ale to co zobaczyłam lekko mnie załamało. Niby piszą, że po ciąży powinno zniknąć, jednak skutecznie mi to popsuło nastrój. 

22:11, od_jutra_ideal
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 132